To będzie niezwykły jacht dla niepełnosprawnych poruszających się na wózkach

Przed dwoma laty , w maju 2015 roku  gościliśmy  w Gdyni na uroczystości chrztu jachtu „Empatia Polska”. Od tego czasu kilkuset niepełnosprawnych żeglarzy odbyło rejsy na pokładzie tej pięknej , stalowej dwumasztowej jednostki. Teraz powstał projekt zupełnie nowego jachtu typu szkuner  przystosowanego  dla potrzeb osób poruszających się na wózkach niewidomych i wszystkich sprawnych i niesprawnych w wieku od 10 lat  aż do 50 + i 80 +…

O projektowaniu niezwykłego jachtu, planach budowy i związanych z tym kosztach opowiada nam założyciel Fundacji Empatia autor PROJEKTU i budowniczy jachtu, Andrzej Walczak .

Andrzej Walczak
Andrzej Walczak

– Fundacja z powodzeniem organizuje rejsy dla niepełnosprawnych żeglarzy na jachcie „Empatia Polska”. Dlaczego uznał pan, że konieczna jest budowa zupełnie nowej jednostki?

– Doświadczenie niezbędne przy konstruowaniu jachtów dla niepełnosprawnych zdobywałem budując jacht „Empatia Polska”. To stalowa jednostka typu Bruceo44, która dała mi niezłą szkołę, jeśli chodzi o modyfikacje, którym należało jacht poddać, żeby spełniał wymogi ludzi niepełnosprawnych i  poruszających się na wózkach. Żeby spełnić dobrze wymogi tych żeglarzy, do pomocy zaprosiłem samych zainteresowanych. Oni zastanawiali się, jak ten jacht zaprojektować, by mogli w miarę swobodnie na nim funkcjonować w czasie rejsu. Wnieśli do całego przedsięwzięcia bardzo wiele cennych uwag i chyba udało mi się spełnić ich oczekiwania. Oczywiście, jak na możliwości czternastometrowego jachtu, czyli na pewno nie wszystkie. W grupie moich doradców była silna ekipa górników-inwalidów jeżdżących na wózkach, którzy ulegli wypadkom podczas pracy w kopalniach. Oni niemal od razu zauważyli, że ten jacht jest za mały, żeby można było na nim zrealizować wszystkie ich zalecenia. Wywarli na mnie spory nacisk i motywację , żeby zbudować kolejny jacht, który spełni wszystkie wymagania „wózkowiczów”. No i stąd ostateczny pomysł budowy nowego, większego jachtu.

– Jednym słowem „Empatia Polska” nie odpowiada  wystarczająco potrzebom osób na wózkach inwalidzkich …

– Żeglowanie z wózkowiczami różni się w kilku elementach od żeglowania z pełnosprawną załogą. Na „Empatii Polskiej” wiele razy gościliśmy żeglarzy na wózkach, ale okazywało się, że ich funkcjonowanie tam jest bardzo trudne. Kiedy na przykład po godzinie rejsu okazywało się, że ktoś musi zejść do toalety pod pokład, to trzeba było taką osobę wziąć za ręce, za nogi i znieść na dół. Potem trzeba było powtórzyć tę czynność w drugą stronę. A transport do góry był znacznie trudniejszy. To robota dla trzech ludzi, a zdarzało się, że robił to sam kapitan Kwiatkowski Andrzej . Wiem zatem, co to znaczy wózkowicz na pokładzie i wiem już teraz, jak łódkę przystosować do jego potrzeb, tak żeby jak najbardziej uprościć codzienne życie w czasie rejsu, zarówno niepełnosprawnym, jak i pozostałym członkom załogi.

– Wózkowicze chcą mieć takie same możliwości funkcjonowania, jak osoby sprawne…

– Oni mają cudowne i wielkie  marzenia i ambicje takie same, jak wszyscy. A może nawet większe, bo chcą przełamywać bariery, które ich ograniczają, chcą poznawać świat. Są przy tym pracowici, uparci, ale równocześnie skromni. Nauczyli mnie, że dzięki determinacji można wiele osiągnąć. Bywali na jachcie niewidomi , to również cudowni ludzie więc w grupie przyszłych załogantów Dużych Empatii  przewidujemy że będą ich setki , oni uwielbiają żeglarstwo niewyobrażalnie … Przekonałem się, że oni są tak samo ciekawi świata i pracowici, jak wszyscy inni. To wspaniali ludzie dla których warto zrobić wszystko a ich słynne hasło to ‘’ NIEMOŻLIWE JEST MOŻLIWE’’ zaraża nas wszystkich w Fundacji …

– Jak przebiegały prace nad projektowaniem i konstrukcją nowego jachtu?

– Początkowo usiłowaliśmy zaadaptować istniejące na świecie znane stalowe jednostki o długości siedemnastu, osiemnastu metrów. Takie , żeby zmieścić w kadłubie , pod pokładem i na płaskim pokładzie wszystkie niezbędne funkcje. Okazało się po wielu miesiącach poszukiwań , że nie ma takiej konstrukcji , która pomieściłaby  taki ambitny zestaw wymagań projektowych … Zaczęliśmy jakby od zera projektować od zera , stricte dla naszej idei … Wynajęliśmy więc dużą salę gimnastyczną, tam rozrysowaliśmy powierzchnię pokładu oraz podłogi pod pokładem dla osiemnastometrowej jednostki, szerokiej na cztery i pół metra i razem z wózkowiczami zaczęliśmy przymiarki , jak osiągnąć założony cel. Oznaczyliśmy taśmą powierzchnię, poszczególne elementy wyposażenia i zaczęliśmy jeździć między tymi punktami na wózkach. Sprawdziliśmy, czy pomieścimy koje, kambuz, toaletę i   czy jeszcze będzie możliwe swobodne poruszanie się na wózkach. Okazywało się, że miejsca wciąż jest za mało.

– A czy nie byłoby najprościej wydłużyć pokład o kilka metrów?

– To samo pytanie zadawało mi wielu ludzi. Uważali, że jeśli nie ‘’na szerokości’’, to ‘’na długości’’ , na przykład dwudziestu czterech metrów, pomieszczę wszystko, co chcę. Tylko że miałem już doświadczenia z „Empatii  Polskiej” dotyczące kosztów , utrzymania jednostki , postoju, slipowania i wodowania dużych jachtów. Jachty powyżej osiemnastu metrów długości płacą w portach nie sto złotych za dobę postoju, a dwieście. Przyjąłem więc, że jacht nie może być dłuższy niż siedemnaście metrów i dziewięćdziesiąt dziewięć centymetrów. Ten centymetr zapasu to na wszelki wypadek. Ta oszczędność dotyczyła także kosztów wyjmowania jednostki z wody  dźwigiem. To bardzo drogie przedsięwzięcie, więc oszczędności są wskazane.

– Ale ostatecznie jacht jest szerszy niż cztery i pół metra…

– Okazało się, że cztery i pół metra szerokości to za mało. Próbowaliśmy wiec pomieścić się na pięciu metrach. Wózkowicze ćwiczyli między innymi mijanie się pod pokładem. Ustalili, gdzie najlepiej zrobić taką „mijankę” dla wózków. I zrobili to lepiej niż zrobiłby to niejeden inżynier czy docent. Po prostu są praktykami, ich wiedza i doświadczenie były i są bezcenne.

– No i jak szeroki będzie nowy jacht?

– Metodą prób i błędów ustaliliśmy ostateczną szerokość na sześć metrów i pięć centymetrów. Przydałoby się jeszcze piętnaście centymetrów, ale tu ograniczała nas szerokość nabrzeża w bardzo przyjaznej dla nas Jastarni, gdzie jacht już istniejący i następne  będą stacjonować .

– To było projektowanie przestrzeni pod pokładem, jaki był kolejny etap?

– Oczywiście na jachcie będą toalety dla niepełnosprawnych, z których będą mogli swobodnie korzystać wózkowicze. Ponadto jednostka będzie „obrajlowana”, czyli na wszystkich sprzętach i urządzeniach oraz w ważnych punktach jachtu będą informacje podane w piśmie dotykowym Braille’a dla niewidomych. Będzie np. kompas mówiący, także z myślą o niewidomych. Wiele elementów będzie podwójnych, na wypadek awarii. Jacht jest projektowany pod ewentualność tzw elastycznej degradacji co objaśnię zainteresowanym  przy innej okazji . W nocy lub w warunkach silnego wiatru , podczas wachty niepełnoprawni będą mieli przy sobie mikrofony i słuchawki, tak żeby można było bez problemu się nawzajem z nimi komunikować. Będzie na jachcie zainstalowany ,  przy użyciu urządzeń elektronicznych typu SMART BAND , system informujący o wypadkach, wypadnięciu za burtę, o tym nawet , że konieczna jest pomoc na przykład w podaniu insuliny czy jakiegokolwiek leku załogantowi , który o tym zapomniał . To są bardzo istotne elementy bezpieczeństwa, o które dbamy aż do przesady, ale wiemy, że tak po prostu należy . Na wypadek rozszczelnienia kadłuba, będzie poczwórny , automatyczny  system pomp zenzowych o różnej mocy i wydajności usuwania wody z wnętrza . Zastanawiamy się też nad zastosowaniem napędu hybrydowego – elektryczno-spalinowego. Innowacji  tego typu przewidujemy bardzo dużo , ale na końcu jacht ten będzie mógł być też sterowalny i bezpieczny , gdyż opcja żeglowania  za pomocą ciągle czynnych prostych manualnych systemów jest podstawą bezpieczeństwa ,  wiemy jak nowoczesność  i elektronika na morzu często ulega awariom …. Kolejna innowacja  to fragment burty opuszczanej na bok. Kiedy jacht burtą zacumuje do nabrzeża to taki fragment burty zostanie opuszczony na nabrzeże a osoba na wózku wjedzie na pokład bez niczyjej pomocy i żadnych problemów.  Na rufie będzie podobny trap jak na promach RoRo …

– Rzeczywiście, to wszystko są nowoczesne i nowatorskie rozwiązania…

– Jeszcze jeden ważny element to winda nadschodowa o trzech rodzajach napędu – elektrycznym, hydraulicznym i ręcznym. Posłuży swobodnemu poruszaniu się wózkowiczów między pokładem a wnętrzem jachtu. Ta winda będzie działać niezależnie od sztormów i przechyłów. Zresztą wszystkie urządzenia hydrauliczne lub elektryczne muszą mieć funkcję ręcznej obsługi na wypadek awarii zasilania. Będą windy fałowe, rolery bezanżagla, grotżagla i żagli trójkątnych, kabestany – wszystko w innowacyjnych  rozwiązaniach z napędem zwykłą korbą , ale też ze wspomaganiem hydraulicznym i tak usytuowane aby wózkowcy mogli  to obsługiwać . Chyba  mogę powiedzieć, że drugiej takiej jednostki o tak ‘’ małej ‘’ długości nie ma jak dotąd na świecie. To jedyna taka konstrukcja. Owszem, pływają jachty z niepełnosprawnymi załogami, ale to są jednostki poprzerabiane, na których zawsze coś nie do końca odpowiada potrzebom wózkowiczów. Zresztą mówienie o niepełnosprawnych załogach to w tym wypadku przesada. Z reguły jest to jeden, może dwa wózki na pokładzie dużych i bardzo dużych jachtów bardzo zamożnych armatorów , których w zasadzie stać na wszystko .

– Co jeszcze ciekawego znajdzie się na jachcie?

– Mamy nadbudówkę o pełnej „wysokości stania” i o powierzchni trzydziestu pięciu metrów. Tam w czasie niepogody załoga będzie mogła się zebrać i wspólnie spędzać czas. Projekt przewiduje zastosowanie kilkuwarstwowych, klejonych szyb ze względu na to, że okna będą dość długie. Tak żeby umożliwiały dobrą widoczność osobom siedzącym dość nisko na wózkach, jak i tym stojącym. Mocne szyby to konieczność przy dużej tafli okna. Nie może ich przebić żadna fal , a jest to możliwe przy obecnej technologii produkcji szkła. Jako fanatyk żeglarstwa oceanicznego a  żeglowania z niepełnosprawnymi  w szczególności ,chciałbym przy okazji powiedzieć o niezwykłym  spostrzeżeniu , myślę , że doniosłym … Zacznę od tego , że ‘’Duża Empatia z Polski’’ z jej rozplanowaniem i innowacjami technicznymi , ale i innowacjami społecznymi ,okaże się w bliskiej przyszłości  jachtem o rozwiązaniach oczekiwanych przez masowego odbiorcę i byłby to model dla mnie najbardziej pożądany , gdzie produkt debiutuje jako rozwiązanie dla niepełnosprawnych a z czasem się staje rozwiązaniem dla wszystkich , szczególnie w naszym pasie klimatycznym . Już wyjaśniam na pierwszym przykładzie : na Empatię Polską przyjeżdża pociągiem sześcioro niepełnosprawnych , którzy chcą przeżyć cudowny czas pod żaglami na morzu i trafiają na deszczowy zimny tydzień w maju , lipcu czy wrześniu … przemoczeni i zmarznięci siedzą pod pokładem i po trzech takich dniach żeglarstwo dla nich to sport bardzo niekomfortowy, delikatnie mówiąc … DUŻA EMPATIA z przeszkloną obszerną nadbudówką z pełną wysokością stania , sucha i ogrzewana i z dwoma stanowiskami sterowania  z przodu , również suchymi , pozwala wyjść z portu w najgorszy deszcz i odpłynąć w morze gdzie po dniu żeglugi napotkają świetną aurę … cała załoga może obserwować srogość morza i pogody i cieszyć się sterowaniem i żeglowaniem w suchym odzieniu … na typowych jachtach , właściwie odkrytopokładowych z jakąś brezentową mniejszą albo większą ‘’szprycbudą’’  sternik po paru godzinach ma tak naprawdę dość … Dlatego ostatnio bogaci żeglarze wybierają po okresie ‘’żagli’’  jachty motorowe , które mają duże nadbudówki z dobrą widocznością i to wszystko co zapewnia komfort na wodzie …prawdziwego żeglarstwa nic nie zastąpi , a tym bardziej nieekologiczne , głośne i drogie w eksploatacji silniki diesla … nasz ‘’ PROJEKT’’ to  prawdziwe morskie żeglarstwo na logicznej jednostce przygotowanej do naszych warunków Morza Bałtyckiego czy Pólnocnego gdzie zła pogoda tysiącom żeglarzy potrafi popsuć wymarzony urlop pod żaglami … to był tylko jeden przykład wyższości Dużej Empatii nad Małą ale on odnosi się do modelu żeglowania po zimnym morzu co zrozumieją żeglarze z dużą praktyką morską a ci mocno starsi w szczególności …

– Wszystko zapowiada się wspaniale, a ile kosztuje taki żeglarski 18 metrowy cud techniki?

– No cóż, budowa takiego ważącego pięćdziesiąt ton jachtu kosztuje cztery miliony złotych. Dla odbiorcy bardziej wymagającego może być to koszt pięciu milionów. To już jednostka luksusowa. Nasz pomysł jest taki, żeby produkować takie jachty  na potrzeby rynku międzynarodowego dla stowarzyszeń żeglarzy niepełnosprawnych na całym świecie , a jest ich kilkaset … oraz dla naszej Fundacji co najmniej dwie sztuki. Dlatego chcemy najpierw wybudować dwa takie jachty dla naszej Fundacji Empatia , z których korzystać będą polscy żeglarze niepełnosprawni. W ciągu dziesięciu lat może uda się zbudować  kilkanaście takich monotypowych jachtów, które trafią do różnych krajów …  załogi , tak sobie marzymy , będą się spotykać podczas rozmaitych Zlotów Żaglowców  ‘’TALL SHIPS’’ i innych eventów żeglarskich  oraz  regat o charakterze towarzyskim i integracyjnym. To znakomicie umożliwi zawiązanie się  szczególnej wspólnoty żeglarzy niepełnosprawnych z całego kontynentu , ale chciałbym zaznaczyć , że pomysłem są bardzo zainteresowani żeglarze z Australii i weterani armii USA , których jest aż kilkaset tysięcy …

– Skąd weźmie pan na to pieniądze?

– Prowadzimy rozmowy na temat pozyskania funduszy unijnych. Poza tym wicepremier Morawiecki wstępnie zadeklarował nam swoją wielką przychylność dla naszego PROJEKTU , bardzo innowacyjnego , co  być może , w niedługim czasie zaowocuje przekazaniem  środków na dwa pierwsze jachty. Byłby to wspaniałomyślny gest Pana Premiera w kierunku osób niepełnosprawnych w sytuacji, kiedy w kraju jest wiele istotnych i ważniejszych priorytetów. Ale to nie jest tak, że chcemy wziąć ‘’ kasę’’  i nic z tego nie będzie dla Polski wynikało. Budowa dwóch pierwszych jachtów zaowocuje powstaniem PROTOTYPU a za chwilę linii produkcyjnej dla innowacyjnych, specjalistycznych jednostek na rynek zagraniczny. To będzie polski produkt i niewątpliwie HIT eksportowy. Wicepremier ma fundusz na innowacyjne projekty, które można skomercjalizować z korzyścią dla gospodarki i ja sądzę , że się w ten model dobrze wpisujemy. Wypromujemy nowy, świetny polski produkt, który może być naszą wizytówką na całym świecie.

– Jak długo będzie trwała budowa pierwszego jachtu?

– Na wyprodukowanie każdego jachtu potrzeba dwóch lat , ale przy dużej ilości zamówień można ten czas produkcji bardzo skrócić , co jest absolutnie możliwe …

– Kto będzie wykonawcą?

– Znaleźliśmy już potencjalnych, sprawdzonych wykonawców. Oni dostarczą poszczególne elementy jachtu pod wskazany adres, w uzgodnionym terminie. Centrala przedsięwzięcia będzie mieścić się w Poznaniu. To będzie zorganizowane tak, jak budowa samolotu typu Airbus. W przypadku tej maszyny poszczególne elementy zwożone są do Tuluzy z kilku państw i tam montowane oraz sprawdzane. W przypadku naszego jachtu wszystko połączymy i sprawdzimy w Poznaniu, a potem kadłub, a za nim nadbudówka i pozostałe elementy zostaną rozmontowane i przewiezione do Szczecina, gdzie ponownie jacht zostanie złożony w całość. Wszystko jest tak pomyślane, żeby tak kadłub jak i duża nadbudówka mieściły się na standardowej naczepie do transportu  ładunków pozagabarytowych  na wyznaczonych drogach publicznych . To pozwoli uniknąć dodatkowych kosztów. Pan Mirosław Marciniak , najlepszy takielarz w Polsce , ze Szczecina zrobi dla nas  całość otaklowania jednostek w dwudziestodwumetrowe maszty i  skompletuje cały takielunek. Wszystko będzie mocne i tak zabezpieczone, żebyśmy tych masztów nigdy nie stracili a jest to możliwe przy Jego jakości pracy , co sprawdziliśmy na Empatii Polskiej w bardzo trudnych warunkach sztormowych ….

– Mam wrażenie, że ma pan przemyślany każdy szczegół i każdą możliwą ewentualność, jaka wiąże się z funkcjonowaniem takiego niecodziennego jachtu…

– W fazie projektowej staraliśmy się przewidzieć wszelkie okoliczności występujące podczas rejsów po takim morzu, jak Bałtyk czy akwen  Zatoki Biskajskiej. Nowy jacht, a właściwe dwa nowe jachty wykażą, że jesteśmy dobrze przygotowani do pływania z niepełnosprawnymi w różnych warunkach atmosferycznych i po różnych akwenach.

– Kiedy ruszy budowa dwóch pierwszych jachtów?

– Konkretnej daty rozpoczęcia budowy na razie sam nie znam. Mogę tylko zapewnić, że w momencie uzyskania pełnego finansowania przedsięwzięcia, bierzemy się natychmiast do realizacji wymarzonego PROJEKTU ….

Nowy jacht o roboczej nazwie ‘’EURO EMPATIA ‘’ to dwumasztowy szkuner o stalowym kadłubie.

Załoga – 1-2 osoby pełnosprawne załogi stałej i pozostałej załogi , zmieniającej się w każdym rejsie , maksymalnie 12 osób z odpowiednio dobranymi niepełnosprawnościami w tym 6 na wózkach inwalidzkich w rejsach krótkich lub 4 w pozostałych rejsach  …