Opłynięcie świata to projekt, w którym czas zależy bardziej od trasy i sezonu niż od samej mapy. Na pytanie ile trwa rejs dookoła świata nie ma jednej liczby, ale są bardzo realne widełki: od około 40-50 dni w rekordowych próbach do 12-18 miesięcy w klasycznym rejsie i 2-3 lat w spokojnym, turystycznym tempie. Poniżej rozkładam to na praktyczne scenariusze, żeby łatwiej było ocenić, ile czasu trzeba zarezerwować naprawdę.
Najważniejsze liczby, zanim zaczniesz planować
- Najszybsze opłynięcia świata to dziś kwestia nieco ponad sześciu tygodni, ale to ekstremum, nie punkt odniesienia dla zwykłej żeglugi.
- Zorganizowane wyprawy wokół globu często mieszczą się w okolicach 15 miesięcy i około 26 000 mil morskich.
- Klasyczny rejs turystyczny zwykle trwa od roku do półtora roku.
- Jeśli chcesz zwiedzać, robić dłuższe postoje i nie gonić terminarza, realny jest horyzont 2-3 lat.
- Najbardziej wydłużają wyprawę sezon cyklonów, pogoda, postoje techniczne i liczba portów po drodze.
Najkrótsza odpowiedź jest prostsza niż jedna liczba
Ja zawsze dzielę takie wyprawy na trzy porządki. Pierwszy to próba rekordowa, gdzie liczy się wyłącznie szybkość i bezwzględne wykorzystanie warunków. Drugi to zorganizowany rejs etapowy, w którym trasa, postoje i logistyka są już ułożone tak, by dało się płynąć bez ciągłego improwizowania. Trzeci to spokojne opłynięcie świata, czyli wariant dla ludzi, którzy chcą naprawdę zobaczyć akweny po drodze, a nie tylko zaliczyć okrążenie globu.
| Scenariusz | Typowy czas | Co to oznacza w praktyce |
|---|---|---|
| Rekordowa próba non-stop | około 40-50 dni | Ekstremalny jacht, minimalne postoje, zero miejsca na zwiedzanie |
| Zorganizowany rejs rally | około 15 miesięcy | Stała trasa, planowane stopovers i powrót do portu startu po pełnym okrążeniu |
| Klasyczny rejs turystyczny | 12-18 miesięcy | Żegluga i postoje w rozsądnym tempie, ale bez dużego przeciągania terminów |
| Wolna wyprawa z dłuższymi przerwami | 2-3 lata | Zimowanie, serwis jachtu, dłuższe pobyty w archipelagach i więcej czasu na lądzie |
World Cruising Club podaje, że ich World ARC to 15-miesięczna trasa licząca 26 000 mil morskich, i to jest bardzo dobry punkt odniesienia dla kogoś, kto chce opłynąć świat bez sportowego ciśnienia. Prawdziwe różnice zaczynają się jednak wtedy, gdy w grę wchodzą sezon, postoje i tempo życia na pokładzie.
Co najczęściej wydłuża albo skraca całą wyprawę
Na morzu czas rzadko ucieka przez jeden wielki błąd. Zwykle rozjeżdża się po trochu: tu kilka dni czekania na okno pogodowe, tam tydzień na naprawę, dalej dodatkowy postój, bo akurat szkoda opuszczać dobry akwen w najlepszym momencie.
- Trasa i kierunek żeglugi - niektóre odcinki da się zrobić szybciej, bo korzystają z pasatów i bardziej stabilnej pogody. Inne wymagają ostrożniejszego planu i dłuższego czekania.
- Liczba postojów - każde wejście do portu, formalności i uzupełnianie zapasów zabierają czas. Przy wielu przystankach wyprawa wydłuża się szybciej, niż pokazuje mapa.
- Stan jachtu - nowy, dobrze przygotowany kadłub, osprzęt i autopilot przyspieszają rejs nie dlatego, że zwiększają prędkość o cudowne kilka węzłów, tylko dlatego, że ograniczają przestoje.
- Załoga - żegluga w małym składzie jest prostsza logistycznie, ale bardziej męcząca. Z kolei rotacje załogi i zmiany ludzi na trasie wymagają dodatkowego planowania.
- Sezon cyklonów i huraganów - to jeden z najważniejszych czynników. Jeśli przegapisz okno pogodowe, nie przyspieszysz wyprawy siłą woli, tylko staniesz w porcie i poczekasz.
- Formalności i logistyka - wizy, odprawy, tranzyty kanałowe, zamówienie części czy organizacja transportu zapasów potrafią dołożyć więcej dni niż sam dystans pomiędzy dwoma akwenami.
W praktyce to właśnie te elementy robią największą różnicę na zegarku, więc dalej przechodzę do trasy i pogody, bo to one najczęściej decydują o końcowym wyniku.
Dlaczego trasa i sezon potrafią zmienić wynik o wiele miesięcy
Na tradycyjnej trasie wokół świata nie płynie się po prostu „na wschód” albo „na zachód”. Trzeba złożyć z wielu oceanów taki łańcuch przejść, który nie wepchnie jachtu w zły sezon albo w niekorzystny układ wiatrów. Noonsite zwraca uwagę, że na klasycznej drodze przez południowy Pacyfik ważne są pasaty południowo-wschodnie, a na niektórych odcinkach sezonowość bywa ważniejsza niż sama długość etapu.
- Pasaty pomagają, ale tylko w odpowiednim czasie - ten sam odcinek może być przyjemnym przelotem albo męczącą walką z wiatrem, jeśli wyjdzie się w złym miesiącu.
- Sezon cyklonów w południowo-zachodnim Oceanie Indyjskim trwa od grudnia do maja, więc jachty muszą opuścić okolice północno-zachodniego Madagaskaru lub Reunion odpowiednio wcześnie.
- Przystanki w archipelagach wydłużają trasę, ale często są celowe. W dobrym rejsie nie chodzi o to, by płynąć bez oddechu, tylko by nie wpaść w najgorszy moment sezonu.
- Zmiana kierunku planowania potrafi przesunąć cały harmonogram o tygodnie, a czasem o miesiące, bo ocean nie wybacza kalendarza ułożonego wyłącznie pod urlop.
Dlatego w praktyce jedna wyprawa może wyglądać jak intensywny ciąg przejść, a inna jak długi, spokojny marsz od akwenu do akwenów. Gdy sezon jest dobrze ułożony, od razu łatwiej policzyć, ile czasu zajmą przygotowania przed startem i sam rejs.
Przygotowania przed startem też trzeba wpisać do kalendarza
Jeśli ktoś liczy wyłącznie czas samego płynięcia, może mieć złudzenie, że wszystko da się zamknąć w rok. W praktyce całe przedsięwzięcie zaczyna się dużo wcześniej, bo przed wyjściem z portu trzeba przygotować jacht, załogę i plan awaryjny. To nie jest drobny dodatek do rejsu, tylko druga połowa projektu.
| Obszar przygotowań | Typowy czas | Co realnie zajmuje najwięcej czasu |
|---|---|---|
| Szkolenie i staże | 6-24 miesiące | Wachty, manewry portowe, nawigacja, bezpieczeństwo i oswojenie się z życiem na morzu |
| Refit i osprzęt | 3-12 miesięcy | Takielunek, żagle, autopilot, energia, elektronika, systemy awaryjne |
| Logistyka i formalności | 1-3 miesiące | Ubezpieczenie, wizy, zapasy, części zamienne, dokumenty załogi |
| Planowanie trasy | 2-6 tygodni | Okna pogodowe, punkty stopu, sezonowość, warianty awaryjne |
Jeżeli jacht wymaga większego remontu, sam refit potrafi zjeść cały sezon, a czasem nawet dwa. Dlatego całe opłynięcie świata lepiej traktować jak projekt odroczony w czasie, a nie jak długi urlop z wyraźną datą powrotu.
Najbezpieczniej planować z zapasem, nie na styk
Najczęstszy błąd? Zbyt optymistyczny harmonogram. Ktoś zakłada, że skoro sam dystans wydaje się policzalny, to cała wyprawa też zmieści się w prostym mnożeniu mil przez średnią prędkość. Na papierze to wygląda czysto, ale na oceanie zawsze dochodzą dni, których nie da się wpisać do tabelki.
Ja przy takim planie dorzucam 20-30% zapasu czasu, a przy trasie prowadzonej przez kilka sezonowo wrażliwych akwenów nawet więcej. To daje bardzo praktyczne przeliczenie:
- plan na 12 miesięcy warto traktować jak realne 15-16 miesięcy,
- plan na 18 miesięcy lepiej widzieć jako 22-24 miesiące,
- plan na 24 miesiące bezpiecznie liczyć bliżej 30 miesięcy.
Taki margines nie oznacza chaosu. Oznacza, że nie próbujesz walczyć z pogodą, naprawami i sezonem jednocześnie. Z takim podejściem łatwiej przejść przez ocean bez nerwowego nadrabiania terminów, a właśnie to najczęściej decyduje o jakości całej wyprawy.
Najrozsądniej myśleć o tym rejsie w sezonach, nie w tygodniach
Jeśli celem jest samo opłynięcie globu, uczciwym planem jest dziś około roku do półtora roku. Jeśli jednak marzy Ci się prawdziwe żeglowanie po akwenach, a nie tylko odhaczanie kolejnych odcinków, lepiej od razu myśleć o dwóch lub trzech latach. Wtedy zostaje miejsce na zwiedzanie, serwis, gorszą pogodę i ten element wyprawy, którego nie da się wpisać w arkusz: zachwyt nad miejscem, w którym właśnie stoisz na kotwicy.
W praktyce odpowiedź na to pytanie brzmi więc tak: rekordy mierzy się w tygodniach, rejsy organizowane w miesiącach, a spokojne opłynięcie świata w latach. I właśnie to rozróżnienie daje najuczciwszy obraz, zanim jacht ruszy z kei.
